Inteligencja kwiatów – recenzja książki

Do tej pory wpisy „książkowe” należały do Marty. Ja zainspirowana jej wpisem o „Sekretnym życiu drzew” szybciutko nadrobiłam braki i „połknęłam” tą książkę odnosząc podobne wrażenia co Marta. Mało tego, w doborze swojego księgozbioru odeszłam od kryminału i literatury faktu, które do tej pory najczęściej u mnie gościły, i zaczęłam poruszać się w tematach znacznie mi bliższych – roślinnych. I o ile „Sekretne życie drzew” to dosyć popularna pozycja na rynku, ja trafiłam na perełkę, o której chyba tak głośno nie jest, a powinno! Dlatego dziś przedstawiam Wam „Inteligencję kwiatów”.

Nie ocenia się książki po okładce… – „Inteligencja kwiatów”

Sorry…ale w tym przypadku się nie da! Zobaczcie sami…

Już sama okładka zachęca, żeby zgarnąć książkę z księgarnianej półki, nie mówiąc o tym co się dzieje w środku… ale o tym za chwilę.

O autorze

inteligencja

Maurice Maeterlinck  pochodził z bogatej rodziny flamandzkiej. Ukończył studia prawnicze, następnie pracował w tym zawodzie w swoim rodzinnym mieście Gandawie (Belgia). Pomyślicie zapewne jakim cudem ktoś z takim życiorysem doszedł do tworzenia literatury przyrodniczej…i słusznie, mnie też to intrygowało, dlatego dalej zgłębiałam jego biografię. W 1896 roku zamieszkał w Paryżu i wtedy to właśnie zaczął utrzymywać się z pracy literackiej. Maeterlinck znany jest jednak przede wszystkim jako twórca dramatu symbolistycznego. Jego utwory sceniczne odznaczają się tajemniczą atmosferą, nastrojowością, często nasycone są pesymizmem, wyrażając lęk egzystencjalny człowieka oraz jego bezradność wobec przeznaczenia. Jego dorobek literacki został w 1911 roku doceniony Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury.

Nie stronił również od esejów przyrodniczo-filozoficznych, w których dowiódł talentu wnikliwego obserwatora przyrody i umiejętności fascynującego jej opisywania. Oprócz „Inteligencji kwiatów” (1907 r.!) napisał również „Życie pszczół” (1901), „Życie termitów” (1926) oraz „Życie mrówek” (1930).

O książce

Po szkolnych lekcjach biologii nie wpadłabym na pomysł, że o skomplikowanych procesach rozmnażania roślin można napisać w taki sposób. Jaki? Przez książkę przechodzi się jak przez powieść, nie jak przez encyklopedię. Tak jak zostało to określone w biografii autora – jest to esej przyrodniczy. Świat roślin jest tu opisany wyjątkowo pięknym językiem, ale również z ogromną wiedzą przyrodniczą. Zagłębiając się w tą książkę wraz z jej autorem poznajemy świat roślin jako jedną wielką przygodę.

Książka jest podzielona na trzy główne działy tematyczne oraz posłowie. Najobszerniejszy dział brzmiący tak samo jak tytuł książki „Inteligencja kwiatów” w dwudziestu ośmiu mniejszych rozdziałach opisuje poszczególne mechanizmy jakich używają różne rodzaje roślin. W odrębnym dziale została ujęta „Woń” jako specyficzny mechanizm. Ostatni dział „Miara czasu” w pięknych słowach, niemalże poetycko opisuje cykl wegetacyjny roślin.

Książka ma twardą oprawę, wydana jest w formacie  15 x 21 cm i liczy 191 stron. Cena regularna to 39,90 zł.

Moja recenzja

Jako, że uwielbiam kwiaty, dla mnie ta książka była niesamowitą przyrodniczą przygodą! Dałam się porwać wyjątkowemu klimatowi i z ogromnym zainteresowaniem zagłębiałam się w imponującą wiedzę o życiu roślin, którą już przecież mam, ale nigdy nie przyswajałam jej w takiej formie. Opisy mechanizmów, niekiedy bardzo skomplikowanych, ubranych w te poetyckie określenia w porównaniu  z codziennymi obserwacjami, choćby podczas spacerów po łące, pokazują jak bardzo nie doceniałam tytułowej Inteligencji kwiatów, uznając ją po prostu za proces biologiczny. Wiem, że na pewno nie był to ostatni raz, kiedy ją przeczytałam, bo nadal wędruje z nami na spacery w wózkowej torbie i chętnie do niej wracam na parkowej ławeczce :)

Książka przedstawia jak ogromna jest wola życia,  mówi o metodach rozmnażania, o sposobach na obronę przed siłami natury. W powszechnym rozumieniu ‚inteligencja’ kojarzona jest z umiejętnością myślenia, więc raczej z człowieczą cechą a przecież rośliny tych cech nie posiadają. Pomimo to kwiaty każdego dnia walczą, rozważając swoje następne kroki i wyciągając wnioski z powziętych już działań. Najlepszym potwierdzeniem tej tezy jest ogromne zróżnicowanie gatunkowe i ilość odmian danego gatunku. Pokazuje to jak rośliny płynnie i zacięcie przystosowują się do zmiennych warunków, dopasowując swoje zwyczaje do terenu, na którym przyjdzie im rosnąć, tylko a może aż po to aby przetrwać, przedłużyć gatunek.

Maurice Maetrlinck zwraca także uwagę na ludzkie technologie, które uznajemy za innowacyjne, a które  już od tysięcy lat funkcjonują w królestwie kwiatów. Śruby, katapulty, nawet spadochrony – to wszystko nie jest oryginalnym pomysłem człowieka, a jedynie kopią rozwiązań ze świata przyrody. To na prawdę zmieniło moje podejście do pojęcia ludzkiej inteligencji :) i jeszcze bardziej zachęciło do obserwacji przyrody.

Jest jeszcze jeden powód aby pokochać tą książkę – wyjątkowo bogata, dopieszczona i urocza oprawa graficzna. Kocham ilustracje botaniczne i rozważam zakup jeszcze jednego egzemplarza, żeby je pooprawiać w ramki!

Grafika jest idealnie skomponowana z treścią, pozwalają obserwować opisane mechanizmy. Same ilustracje są niesamowite , wykonane z dbałością o każdy detal, po porostu są piękne!

Dla kogo jest ta książka

Na pewno dla mnie :)!  Jestem w niej totalnie zakochana. Ale myślę, że jest to pozycja nie tylko dla botaników, z pewnością zainteresuje też czytelników po prostu ciekawych świata. Czytając tą książkę nasunęła mi się myśl, że powinna ona się znaleźć w podstawie programowej w nauce biologii czy przyrody w szkołach. Wprowadza w świat roślin w zdecydowanie ciekawszy i obrazowy sposób niż szkolne podręczniki! A tak poważnie to myślę, że każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Zarówno przyrodnik jak i miłośnik ciekawej fabuły a i dla estety jest to niesamowita uczta!

Naprawdę polecam Wam tą pozycję i już czekam na paczuszkę z księgarni z „Życiem pszczół”, więc śledźcie nas uważnie, jest równie pięknie wydana!