Kwiaty w domowej apteczce – syrop z kwiatów czarnego bzu

Maj w tym roku jest naprawdę przecudowny. Tak pięknej pogody to już od dawna nie było. Z resztą zapewne sami widzicie ile w tym roku kwiatów mają krzewy czarnego bzu :) Są one dosłownie wszędzie! A wiedzieliście o tym, że te kwiaty mają właściwości prozdrowotne i że można je zbierać i robić z nich swoje przetwory? Jest to jedna z najstarszych roślin, które są wykorzystywane w medycynie naturalnej. Od kiedy sięgam pamięcią, moja Babcia robiła syrop z kwiatów czarnego bzu, którym leczyłam wszelkie dolegliwości. Na studiach nie zdarzyło mi się ani razu chorować, bo wszelkie objawy przeziębienia czy grypy były leczone od razu tym syropem :) Jako ciekawostkę powiem Wam, że moja Babcia, która ma już prawie 80 lat, pije sobie co jakiś czas profilaktycznie herbaty z tym syropem i w ogóle nie choruje. A na dodatek ma tyle zapału i chęci do życia, że tylko pozazdrościć :D  Ja po cichu liczę, że w wieku emerytalnym będę tak pełna energii jak Babcia, ale póki co, to od paru sezonów również robię tę magiczną miksturę, tak na wszelki wypadek jakby z genami nie wyszło :P

Syrop z kwiatów czarnego bzu:

Wykonanie tego syropu jest naprawdę banalnie proste i dzisiaj chcę podzielić się z Wami tym przepisem. Wyobraźcie sobie, że do tego syropu trzeba jedynie 4 składników.

1. Kwiaty czarnego bzu (30-40 kwiatostanów -baldachów)

2. Woda 1 litr

3. Cukier 0,5 kilograma

4. Sok z 1 cytryny

I z tych 4 składników możecie zrobić syrop, który ma naprawdę ogromne spektrum zastosowań. Przy takiej pogodzie ja osobiście uwielbiam robić z niego lemoniadę. Wystarczy, że do szklanki z zimną wodą gazowaną wrzucę parę plasterków cytryny lub limonki, świeżą miętę i uzupełnię ją 2-3 łyżkami syropu z kwiatów czarnego bzu. Na takie gorące dni, taki napój jest idealny! :)

Dlatego też jeżeli macie chwilkę czasu i widzicie wokół siebie krzewy czarnego bzu, to polecam wybrać się na zbiory :)

Wystarczą jedynie chęci, jakiś pojemnik (może być np. koszyk) oraz nożyczki ;)

Kiedy wybrać się na zbiory kwiatów czarnego bzu?

Najważniejsze jest to, że kwiaty mają być otwarte. Najbardziej drogocenny w tym syropie jest pyłek znajdujący się wewnątrz kwiatów. Im będą one bardziej otwarte, tym więcej pyłku z nich wyleci. Ja ze swojego doświadczenia polecam Wam wybrać się w jakiś słoneczny dzień. Niektórzy polecają zbiory po deszczach, bo wtedy kwiaty są od razu umyte, ale z moich obserwacji wynika, że wtedy też jest więcej owadów na kwiatach a one raczej smaczne nie są :P Dlatego też ja zawsze chodzę w słoneczne dni, bo wtedy nie ma zbyt wielu gości do usunięcia. Pamiętajcie również o tym, aby unikać miejsc gdzie są drogi (przede wszystkim szutrowe), bo wtedy kwiaty są po prostu zakurzone.

Jak zbierać?

Ja mając koszyk, na samym dnie układam delikatnie kwiaty obcięte tuż u nasady kwiatostanu. Chodzi tutaj o to, aby kwiaty na dnie były ułożone na płasko. Przy kolejnych warstwach wydłużam odcinaną łodyżkę, aby wtykać kwiaty w poprzedni poziom. I robię tak aż mam wystarczającą ilość kwiatów.

Ja zawsze zbieram więcej kwiatów, bo to nie zaszkodzi :) Wtedy trzeba tylko zwiększyć ilość pozostałych składników.

Mamy kwiaty- co dalej?

Kolejny krok jest równie prosty co poprzedni. Trzeba teraz te kwiaty wrzucić do słoika lub do innego szklanego naczynia, które będziemy w stanie przykryć gazą lub ściereczką. Jeżeli zbieracie kwiaty w pochmurny dzień, to przed umieszczeniem ich w słoiku dobrze jest rozłożyć je na blacie i pozostawić na godzinkę, aby owady mogły wyjść z kwiatów. Ja z lenistwa tego nie robię i po prostu każdy kwiatostan oglądam dokładnie czy nigdzie nie ma jakiegoś gościa.

Musimy pamiętać tylko, żeby poobcinać kwiaty od zielonej, głównej łodygi. Chodzi o to, że ta zielona część jest po prostu gorzka, dlatego też im bliżej kwiatów będziemy ciąć, tym mniejsze ryzyko, że nasz syrop będzie gorzki. Pamiętajcie jednak, że nic się nie stanie jak parę zielonych części znajdzie się w naszym słoiku.

Jeszcze tylko mała rada ode mnie, aby na stole przy którym będziemy obcinać kwiaty rozłożyć jakiś papier (np.do pieczenia). Będziemy mogli wysypać z niego pyłek  do słoika, który spadnie nam podczas ucinania kwiatów. Zobaczcie z resztą ile u mnie było tego pyłku.

Jeżeli macie już kwiaty w swoich szklanych naczyniach, to teraz czas na zalanie ich cukrowym syropem.

Syrop robimy tak, że wlewamy odpowiednia ilość wody do garnka, wrzucamy cukier i gotujemy. Jak tylko cukier się rozpuści, to możemy tym syropem zalewać nasze kwiaty.

Pamiętajcie, że jedyne co jest ważne przy zalaniu kwiatów syropem, to to aby były one całe zanurzone w płynie.

Teraz czekamy aż nasz syrop z kwiatami wystygnie. Jak temperatura obniży się, to ostatnim krokiem jest wlanie soku z cytryny do naszej mieszanki. Oczywiście to wszystko mieszamy i słoik przykrywany gazą lub ściereczką i pozostawiamy na kolejne 3 dni. Ja jeszcze codziennie mieszam ten syrop co najmniej raz, po to aby smak rozłożył się równomiernie.

Przechowywanie syropu z kwiatów czarnego bzu

Trzeciego dnia wystarczy ten syrop odcedzić od kwiatów (ja robię to za pomocą gazy jałowej) i przelać do słoików czy butelek. Jeżeli wiecie, że wypijecie ten syrop niedługo to możecie przechowywać go w lodówce. Jeżeli chcecie zachować go do zimy to polecam słoiczki zapasteryzować, czyli po prostu podgotować kilka minut w garnku z wodą. Tak jak możecie znaleźć informację na stronie kwestia smaku, najlepiej słoiki o podobnej wysokości wstawić do dużych garnków (słoiki nie mogą stykać się ze sobą). Następnie wlać wodę (musi sięgać poniżej nakrętki, np. do około 2/3 wysokości słoika) i gotować na umiarkowanym ogniu przez około pół godziny.

Mam nadzieję, że wykorzystacie piękna pogodę i sami wybierzecie się na spacer w poszukiwaniu kwiatów czarnego bzu. Piszcie w komentarzach jak udały się Wasze zbiory i syropy :)

A tymczasem poniżej jeszcze parę zdjęć z mojego kwiatobrania :) Za zdjęcia bardzo dziękuję Krzyśkowi, który zgodził się mi towarzyszyć a także mojemu Mafiemu, który nie miał innego wyjścia :P

30 maja 2018|Lifestyle, Praktyczne porady, Przemyślenia|0 komentarzy