Może Morze Wróci – recenzja książki

Decydując się na rozpoczęcie przygody z „Zieloną czytelnią” wiedziałam, że chciałabym, aby spektrum pojawiających się tu książek było szerokie. Niektóre książki to oczywiste wybory, inne na samym początku mogą zastanawiać, jednak po przeczytaniu „Może morze wróci” wiedziałam, że powinnam Wam o niej opowiedzieć.


O autorze:


Bartek Sabela z zawodu jest architektem, a właściwie był, ponieważ swoje życie skierował na realizowanie pasji. Z tego, co czytałam o Panu Bartku to jest ich wiele, ale te nas dotyczące to fotografia i podróżowanie. To one doprowadziły do powstania niesamowitych książek.

Pierwszą z nich była właśnie „Morze może wróci”. Bartek Sabela podróżuje do miejsc, do których mało kto z nas pomyślałby żeby polecieć, do miejsc skrywających bardzo ciekawe tematy. Na wyjazdach oczywiście się nie kończy, bo Pan Bartek podróżuje i fotografuje, fotografuje i opisuje, a opisuje to oraz kogo napotyka na swej drodze.

Na co dzień, regularnie publikuje w czasopiśmie Kontynenty oraz w Dużym Formacie Gazety Wyborczej. W księgarniach możemy znaleźć również druga książkę Pana Bartka „ Wszystkie ziarna piasku”, natomiast już w kwietniu premierę będą mieli „Afronauci”.

O książce:


„Może morze wróci” jest reportażem podróżniczym. Książka zawiera relację Bartka Sabeli z jego wyjazdu do Azji Środkowej. Autor odkrywa przed nami Uzbekistan i chodź wątkiem przewodnim jest poszukiwanie jeziora (morza) Aralskiego, to oczami Bartka poznajemy także lokalne miejscowości, ich mieszkańców i zwyczaje. Jak w każdym kraju nie zabrakło tu lokalnych absurdów i jak w każdej podróży autora spotkało wiele niespodzianek.


Bartek w swym reportażu przybliżą czytelnikom jak to się stało, że w przeciągu niespełna 40 lat z powierzchni Ziemi zniknęło jedno z największych jezior świata, jak bardzo do tej tragedii przyczynił się człowiek i jego bezmyślność oraz jakie ma to konsekwencje nie tylko dla przyrody, ale i dla mieszkańców.


Książka jest w formacie 15 x 20 cm, posiada 232 strony i jest klejona z papieru ekobook w miękkiej oprawie. Kartki są o większej niż standardowa gramaturze, co daje książce poczucie…sama nie wiem – solidności, jednak moje palce nie są w stanie rozpoznać, jaka to gramatura, więc nie będę się tu wymądrzać ;). Cena regularna to 39,90 zł. Oczywiście nie mogę pominąć detalu, że wnętrze okładki kryje grafikę.

Moja recenzja:


Książkę przeczytałam prawie jednym tchem, a na mojej twarzy na przemian gościł uśmiech, rysowało się zdumienie, a w oczach stawały łzy i to jest chyba najlepsza recenzja, jaką mogę od siebie dać.


Reportaż Pana Bartka w mojej opinii jest bardzo dobry, ponieważ język i sposób, w jaki książka została napisana sprawia, że czyta się ją szybko i z ogromną przyjemnością. Tak naprawdę to czułam się, jakbym siedziała na kawie w przytulnej knajpie i oglądała zdjęcia, wysłuchując opowiadania kolegi, który właśnie wrócił z dalekiej wyprawy. Może czułam się tak, dlatego, że autora cechuje specyficzny, lekko sarkastyczny i bardzo bliski mojemu humor.


W książce zachowana jest równowaga pomiędzy przeżyciami i przemyśleniami autora a faktami i danymi informacyjnymi. Dodatkowo „Morze może wróci” zawiera dużo pięknych zdjęć: krajobrazów, architektury, ludzi, a także ilustracje autora.


Najważniejsza dla mnie kwestia to morał, którego w tej książce nie zabrakło. „Morze może wróci”, to kolejna po „Sadze Puszczy Białowieskiej” książka ukazująca bezmyślność ludzi i ich brak szacunku dla przyrody, dla naszej Matki Ziemi. Wiele działań człowieka jest tragicznych i nieodwracalnych w skutkach i jednym z nich było celowe działanie prowadzące do osuszenia Morza Aralskiego. Nie ma tu jednak, żadnego umoralniania, jest po porostu opowieść o wyprawie do Uzbekistanu i poszukiwaniu pozostałości morza Aralskiego. Morał nasuwa się sam.


Dla kogo jest ta książka:


Książka jest dla osób ciekawych świata, dla podróżników tych małych i tych dużych. „Może morze wróci” z pewnością spodoba się osobom, które lubią obserwować ludzi, poznawać nowe kultury, osób, które są ciekawe świata. Ponadto polecam ją osobom czułym na ludzką głupotę, szczególnie w zakresie ochrony środowiska i ekosystemów. Skala tragedii do przedziału czasowego jest w tej kwestii spektakularna, chodź zdaje sobie sprawę, że nie jest to stosowne słowo.


Znam osoby, które nie czytają często książek a już z pewnością nie czytają powieści, lektury dobierają starannie. Jeżeli ktoś z Was uważa, że książka powinna wzbogacać czytelnika o przydatną wiedzę, która poszerzy czytelnikowi spojrzenie na wybrane zagadnienie, to zdecydowanie powinien sięgnąć po „Może morze wróci”.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bezdroża. Dodam jeszcze, że Bartek Sabela myśli o nowej książce, a każdy z nas może mu pomóc w realizacji podróżniczych planów i przyczynić się do szybszego wydania nowego reportażu.

25 marca 2017|Lifestyle, Podróże, Zielona czytelnia|0 komentarzy