Dworzysk – magiczna kraina pachnąca lawendą.

Jak ostatnio mogliście zobaczyć na naszym  facebook’u firmowym  w środku Puszczy Knyszyńskiej znalazłam niesamowite miejsce – pole mojej ukochanej lawendy :). No i w weekend majowy okazało się, że w Dworzysku będą dni otwarte podczas których będzie można zwiedzić samo pole i dowiedzieć się co nieco na temat lawendy. No cóż, nie mogłam przepuścić takiej okazji i w niedzielę 1 maja wyruszyłam na wycieczkę :) Dojazd do samego Dworzyska jest bardzo malowniczy. Po drodze podziwiać możemy piękno dzikiej puszczy, która otacza szutrowe drogi. A na samym miejscu już od parkingu zobaczymy pierwsze lawendy, które rozpoczynają takie widoki:

Green-Design-Blog_Dworzysk_05

Ja widząc to, oczami wyobraźni już znalazłam się w lipcu :D Co prawda do tego czasu jeszcze trochę, lecz już teraz obiecuje Wam, że zobaczycie moją fotorelację z Dworzyska jak lawendy będą pięknymi, fioletowymi kulkami ;)

A na miejscu pomiędzy lawendami udało mi się odnaleźć Grześka, który oprowadzał i tłumaczył przybyłym gościom jak uprawia i pielęgnuje lawendę. Ze względu, że lawendowe pole Ula z Grześkiem prowadzą już od 6 lat, to doświadczenie w uprawie tej rośliny mają ogromne i nic tylko się od nich uczyć ;) No ja na przykład byłam w ogromnym szoku, że Oni nie okrywają lawend przed zimą. Nie mogłam uwierzyć, że w szczerym polu, bez okrycia tak dobrze sobie radzą. A magiczna sztuczka jest taka, że w pierwszym roku po posadzeniu nie należy pozwolić lawendzie zakwitnąć. Trzeba po prostu ucinać wyrastające kwiatostany,  po to aby cała siła rośliny poszła w budowanie korzenia. No i kiedy roślina ma silny korzeń to lepiej radzi sobie z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi ;) Ot taka mała ciekawostka, którą stosuje się również do krzewów owocowych np. borówek czy porzeczek ;)

Muszę dodać tutaj małe sprostowanie, ponieważ Ula z Grześkiem po przeczytaniu wpisu powiedzieli mi, że dopiero od dwóch sezonów nie okrywają lawend ;) Wcześniej nie mieli odwagi tego zrobić :P

Po wycieczce pomiędzy lawendami przyszedł czas na odwiedzenie pracowni.  Dopiero tam zaczęła się prawdziwa magia! W niewielkim domku, który był kiedyś letnią kuchnią, Ula z Grześkiem tworzą kosmetyki i inne rarytasy – oczywiście lawendowe!

Na samym początku Ula poopowiadała nam jak pozyskują susz kwiatowy. Czyli ręcznie (!!!) ścinają każdy pojedynczy kwiat lawendy i tworzą z nich małe bukieciki, które następnie suszą w swojej pracowni. Poniżej jest zdjęcie, gdzie zobaczycie kilka bukiecików z ubiegłego roku.

Green-Design-Blog_Dworzysk_21

Green-Design-Blog_Dworzysk_09

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć Wam, że w Prowansji (teren gdzie plantacje lawendy ciągną się hektarami) kwiaty ścina się oczywiście maszynowo i do suszu lawendowego trafia wszystko co maszyna zetnie, również liście lawendy. W Dworzysku natomiast susz jest tylko i wyłącznie z kwiatów, czyli w najczystszej postaci.

W momencie kiedy bukieciki już wyschną można przystąpić do pozyskania właściwego suszu, który używa się np. do produkcji kosmetyków. W tym celu należy wziąć czystą, lnianą ściereczkę i zrolować w nią bukiecik, który przyciskamy i wałkujemy przez pewien czas. Następnie po odkręceniu ściereczki, zobaczymy, że kwiaty oddzieliły się od łodyżek i mamy nasz właściwy materiał, który możemy używać do dalszego przetwórstwa.

Green-Design-Blog_Dworzysk_19

Green-Design-Blog_Dworzysk_20

No to teraz zapewne ciekawi Was co konkretnie można zrobić z tej lawendy ;) Otóż praktycznie wszystko :D Od mydełek lawendowych, po kule kąpielowe, różnego rodzaju peelingi, kremy czy nawet syropy. Na dniach otwartych mogliśmy spróbować właśnie syropu lawendowego, który w smaku jest po prostu obłędny!

Green-Design-Blog_Dworzysk_22

Na miejscu jest również sklepik, gdzie można kupić wszystkie wyroby, które tworzą Właściciele Dworzyska :) Czyli można poddać się zakupowemu szaleństwu ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_14

Green-Design-Blog_Dworzysk_12

Green-Design-Blog_Dworzysk_13

Green-Design-Blog_Dworzysk_01

Green-Design-Blog_Dworzysk_17

Green-Design-Blog_Dworzysk_16

Green-Design-Blog_Dworzysk_15

Green-Design-Blog_Dworzysk_11

Green-Design-Blog_Dworzysk_10

Green-Design-Blog_Dworzysk_18

Oczywiście na dniach otwartych nie mogło również zabraknąć prawdziwych sadzonek Dworzańskiej lawendy, czyli odmiany ‚Hidcote Blue Strain’ w pojemnikach P9. Jako ciekawostkę mogę Wam powiedzieć, że jutro 7 maja jest dodatkowa sprzedaż sadzonek, ponieważ nie wszystkim udało się dotrzeć na dni otwarte tydzień temu, więc jeżeli macie ochotę odwiedzić Dworzysk, to jutro będzie do tego idealna okazja ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_08

Green-Design-Blog_Dworzysk_04

Green-Design-Blog_Dworzysk_07

Na miejscu dla porównania zobaczyć można również lawendy powszechnie spotykane chociażby w hipermarketach. Niestety takie sadzonki w naszym klimacie należy traktować jako jednoroczne, ponieważ są one tak pakowane chemią, że bez tego po prostu słabną w oczach ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_06

Obok pracowni znajduje się domek Właścicieli, który jest po prostu cudowny! A tym bardziej, że został on przerobiony ze starej, rozwalającej się chatki. I teraz wygląda wprost obłędnie ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_30

A tuż obok możemy znaleźć bar pod szyszką ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_02

I pięknie ułożone drewno ;)

Green-Design-Blog_Dworzysk_03

Z Dworzyska wyjechałam z całą torbą lawendowych rozmaitości i poniżej możecie zobaczyć co zabrałam ze sobą :)

Green-Design-Blog_Dworzysk_23

Znalazł się tutaj syrop lawendowy, olejek lawendowy, peeling, kula kąpielowa oraz mydełka :)

Green-Design-Blog_Dworzysk_29

Green-Design-Blog_Dworzysk_26

Green-Design-Blog_Dworzysk_25

Green-Design-Blog_Dworzysk_24

Jak narazie użyłam tylko kuli kąpielowej i  zostawia ona na ciele bardzo fajne nawilżenie, więc polecam gorąco. Zwłaszcza, że jest to wyrób całkowicie handmade!

Zapomniałam jeszcze dodać, że z Dworzyska udałam się do Sokółki do lodziarni Stara Szkoła na lawendowe lody! Smak ich jest po prostu obłędny i każdy musi ich spróbować! :D No i tak szczerze to jest jedna z lepszych lodziarni w okolicy, inne smaki to również poezja :) W Białymstoku tak dobrych lodów nigdzie nie znajdziecie ;) Więc warto wybrać się do Sokółki chociażby ze względu na te lody ;D

Green Design lawendowe lody

Co śmieszniejsze dwa dni później, 3 maja wróciłam do Dworzyska z moją przyjaciółką Anetą i jej cudowną, małą modelką Igą ;) Poniżej możecie zobaczyć jeszcze mały bonus w postaci fotorelacji z tego dnia :)

Green Design Dworzysk

Green Design Dworzysk5a

Green Design Dworzysk2

Green Design Dworzysk3

Green Design Dworzysk4

I jeszcze goniąc Igę po polu tuż obok, natknęłam się na przepiękne ule  :D

Dworzysk_05

No i cóż… nie mogłam wrócić do domu bez małego co nieco ;)

Dworzysk_13

Dworzysk_14

Jako ciekawostkę mogę Wam zdradzić, że w ten weekend również wybieram się do Dworzyska :D Tym razem w niedzielę,  jadę na warsztaty z tworzenia lawendowych kosmetyków ;) I też na pewno zrobię wpis z fotorelacją z tego dnia :)

I jeszcze chcę  zachęcić Was abyście sami odwiedzili Dworzysk, Ula i Grzesiek w swoim progach witają gości bardzo otwarcie, praktycznie chlebem i solą (i to jeszcze jaką solą – lawendową! :D), więc na pewno przywitają Was bardzo ciepło ;) Dajcie im tylko znać telefonicznie, że chcecie przyjechać, żeby nie było sytuacji, że się gdzieś miniecie ;)

A jutro tak jak wspomniałam wyżej, możecie przyjechać do Dworzyska w godzinach od 10 do 14 na zakupowe szaleństwo lawend :)

A zapomniałam jeszcze o jednej bardzo fajnej sytuacji! Jak wracaliśmy z Anetą i Igą z Dworzyska, zaczepiła mnie nasza facebookowa Fanka, która wracała z Grześkiem z lawendowego pola i powiedziała, że dzięki mnie trafiła tutaj do Dworzyska, bo zobaczyła mój wpis na naszym funpage’u :D To bardzo podnosi na duchu, że czytacie i widzicie nas :D Naprawdę przy takich sytuacjach raduje się serce me! :D

I chce Wam powiedzieć, że jeżeli zobaczycie mnie gdzieś i będziecie chcieli pogadać, to zaczepiajcie mnie ;) Jeżeli będę w stanie czasowo, to bardzo chętnie porozmawiam i odpowiem na wszelkie Wasze pytania ;)