Walia i szum wzburzonego morza

Chester zwiedzone? No, chociaż na zdjęciach? To teraz jego niedalekie sąsiedztwo przed Wami :) Szum morza i plaże walijskiego wybrzeża czekają! No i trochę górskiego trekkingu.

Green Design Blog - Walia 1

Green Design Blog - Walia 2

Panorama Liverpoolu

Któregoś dnia pojechaliśmy w stronę Liverpoolu (z Chester), zaparkowaliśmy przy dużym polu golfowym i poszliśmy polną drogą. Nie wiedzieliśmy co nas czeka- widać jedynie to pole golfowe, a w golfa nie gramy. Weszliśmy w gąszcz krzaków i drzew. Doszliśmy do ścieżki, która jak widać, wygląda na często uczęszczaną. Prowadzi ona do punktu, skąd można zobaczyć panoramę Liverpoolu ( w bezchmurny dzień nawet morze). Na mnie większe wrażenie zrobiła droga do tego punktu. Strome ścieżki, kamienne zbocza, karłowate, powykrzywiane drzewa, terenowe schody, kładki i przepaście. Można podejść do krawędzi i pod nami widać ścianę ze skały, w dole drzewa i dalej ciągnący się równinny teren. Po drodze mijaliśmy wiele ławeczek, tablic informacyjnych i oznaczonych szlaków. Ludzi minęliśmy dosłownie kilkoro, chociaż było to weekendowe popołudnie. Miejsce na trekking wymarzone. Pamiętajmy jednak o dobrych (i przyczepnych) butach. Z tej „wyprawy” wróciliśmy ubłoceni i zmęczeni, ale bardzo zadowoleni- warto było! :)

Green Design Blog - Walia 3

Green Design Blog - Walia 5

Green Design Blog - Walia 6

Green Design Blog - Walia 7

Green Design Blog - Walia 8

Talacre

Skoro pobiegaliśmy się po górkach (i mieliśmy zakwasy), następnego dnia pojechaliśmy w miejsce całkowicie odmienne: morze i plaża w Walii. Mmmmm… Nie, zdecydowanie nie były to warunki na opalanie i moczenie stópek. Ale latawce puszczać można było…Stalowe latawce… Na stalowych linkach, bo wiatr był naprawdę niesamowicie silny. Wiał od lądu, na tyle mocno, że fale uciekały z powrotem w głąb morza. Tak, fale się aż cofały. A plaża? Sceneria jak z saharyjskiej burzy piaskowej. Niby super, ale tak szczerze to nie byłam jeszcze na plaży w takich warunkach. Mimo silnego (bardzo silnego) wiatru, to nie było zimno, a my spacerowaliśmy wzdłuż morza, zwracając uwagę na dość szybki i zauważalny przypływ. Piasek pędzący po plaży wraz z wiatrem owiewał nasze łydki i uda, a co poniektórym nawet pas (tak, chodzi o mój, bo wzrostem nie grzeszę ;) ). Na Talacre Beach znajduje się latarnia, taka typowa, bajkowa latarnia. Popatrzcie sami! ta kamienna „ścieżka” była już podtapiana przez wchodzące na ląd morze, gdy opuszczaliśmy plażę. Jeśli ktoś lubi poszukiwać plażowych „skarbów” tutaj znajdzie całe mnóstwo łusek po nabojach (przy znalezieniu pierwszej cieszyłam się jak dziecko, które odkryło zaginioną skrzynię, mina mi jednak zrzedła, kiedy mój Towarzysz przyniósł i pokazał mi ich dwie pełne garści ;))
Miasteczko w sezonie letnim musi tętnić życiem. Małe nadmorskie domki, kawiarenki z lodami oddzielone są od plaży porośniętymi trawami wydmami, między którymi biegną łączące je ścieżki.
.

Green Design Blog - Walia 9

Green Design Blog - Walia 10

Green Design Blog - Walia 11

Green Design Blog - Walia 12

Znalezione na google maps zdjęcia doskonale pokazują, jak duże są przypływy. Dodatkowo załączam Wam mapkę, aby łatwiej było się zorientować, gdzie znajdują się opisywane plaże.

Green Design Blog - Walia 20

Green Design Blog - Walia 21

Green Design Blog - Walia 22

Na plaży w Talacre byliśmy przy pierwszej naszej wizycie. Kolejna zapowiadała całkiem odmienny nadmorski krajobraz walijskiego wybrzeża. Na hasło „góry nad morzem” byłam gotowa w przeciągu minuty do wyjazdu. Spakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy na północny wschód od Chester. Równinny krajobraz zaczął się zmieniać w bardziej górzysty. Gdy zaczęły się pojawiać co raz to większe wzgórza pojawił się też tunel, za którym trasa biegła już wzdłuż plaży (przy większych falach woda potrafi pojawiać się również na jezdni, informowały też o tym przydrożne znaki). Trasa więc przednia: po lewej wzburzone morze, po prawej ściana z litej skały. Widoki piękne. Morze tego dnia miało kolor ciemnozielony. Niedługo potem skręciliśmy w boczną uliczkę w miasteczku o nazwie Penmaenmawr. Jechaliśmy wąskimi i niesamowicie krętymi uliczkami, na szerokość jednego samochodu (większego-za złożonymi lusterkami). Po dwóch stronach tej ścieżki kamienne ogrodzenia na ok 2 m wysokości. Za ogrodzeniami domki, i całoroczne i wczasowe. A co jak coś będzie jechało z przeciwka? Co jakiś czas pojawiały się niewielkie zatoczki. Kiedy domy i ogrodzenia już się skończyły, pojawiały się… owieczki. Koniec trasy, zostawiliśmy nasze „terenowe” auto i dalej poszliśmy pieszo ścieżką, zostawiając nasze auto pod opieką rozbeczanego stadka.

Green Design Blog - Walia 13

Green Design Blog - Walia 14

Sąsiednie szczyty zaczęły zakrywać chmury, pędzące w naszą stronę razem z porywistym wiatrem (i deszczem). Po drugiej stronie roztaczał się widok na ciemne morze, półwyspy, zatoczki, miasteczko i wijące się drogi. Na szczycie góry były pozostałości miejsca, gdzie byli bądź spotykali się druidzi (może i Panoramix). Ułożony kamienny krąg z wyznaczonym wejściem. Spłoszeni nadciągającym deszczem zaczęliśmy schodzić, obierając za kolejny cel plażę. Tutejsza plaża była diametralnie inna od tej w Talacre, która była szeroka, piaszczysta i łagodna. Ta zdecydowanie była bardziej stroma, krótsza i kamienista (tyle pięknych kamieni).

Green Design Blog - Walia 15

Green Design Blog - Walia 16\Green Design Blog - Walia 4

Podczas obu wizyt lądowałam na lotnisku w Liverpoolu, i wiecie co? Nie miałam jeszcze okazji go zwiedzić, ani trochę, mimo wielu pochlebnych opinii i zachęt. Może następnym razem, który mam nadzieję nastąpi w bliskiej przyszłości :) Może macie jakieś propozycje?

Green Design Blog - Walia 17

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

30 marca 2017|Ciekawe miejsca, Fotografia, Krajobrazy, Lifestyle, Podróże|0 komentarzy